Kot domowy– na ile ta nazwa jest prawidłowa. Towarzyszący bowiem człowiekowi od ponad dziewięciu tysięcy lat potomek kota nubijskiego nie do końca jest …domowy. To rodzi całą masę problemów. Zarówno samce, jak i dominujące samice matki lubią oznaczyć swój teren. Nie zawsze jest to lubiane przez opiekuna. Szereg ras wtórnych swe instynkty ma już dość mocno ograniczone, co w dużej mierze ułatwia współistnienie w jednym obejściu z człowiekiem. Są jednak osobniki, które są niereformowalne i utrzymywanie ich na siłę w zamkniętym pomieszczeniu staje się utrapieniem zarówno dla opiekuna, który liczył na coś innego, jak i dla biednego zwierzaka, które nie jest w stanie pojąć płynącej z dobrego serca człowieka niewoli. Jak zatem rozwiązać problem? Poznać i zrozumieć kota mając na uwadze JEGO dobro. Nie bez kozery kot został w Egipcie wyniesiony na ołtarze. Szanując jego osobowość należy pamiętać o kociej, kruchej konstrukcji psychicznej nie znoszącej zniewolenia. To nie pies, któremu przyjemność sprawi obcowanie z człowiekiem dającym polecenia i nagrody.

Inną formą dostosowania kota do naszego bytu jest sterylizacja. Niesie ona za sobą wiele pozytywów. Sterylizowane koty żyją znacznie dłużej, u części z nich zanikają również instynkty, które przez nas nie są akceptowane. Warto również pamiętać, że kot nie jest zwierzęciem stadnym. Nadmierne zagęszczenie na małych powierzchniach powodować będzie frustrację, aktywację cech niepożądanych, stres i co za tym idzie, choroby.

Załatwiliśmy zatem sterylizację, mamy jednego, góra dwa koty, ale nadal pozostał problem nocnych harców, zasikanych kątów, firan, dywanów i obrusów. Dodatkowo dochodzi do nieprzyjemnych scysji z innymi zwierzakami i czasem domownikami. Co robić? Rada jest nadzwyczaj prosta. Jeśli kierujemy się dobrem kota, a nie własnym egoizmem, szukamy mu domu z ogrodem. Będzie mógł wówczas zaspokoić własne pragnienia na poziomie spełniającym jego oczekiwania. Nie będzie zniewolony. Będzie mógł sejmikować, polować, znaczyć. Ktoś mi zarzuci, że nie biorę pod uwagę zagrożeń jakie nań czyhają. Biorę. Jednak spróbujmy odpowiedzieć na jedno, proste pytanie. W jaki inny sposób możemy okazać należny szacunek tak pięknemu i niezależnemu zwierzakowi? Zapewnić przestrzeń, wolność wyboru, nie zmuszać do życia stadnego.

Dwa koty na trzydziestu metrach to już nadmiar, i nie każdy osobnik to zniesie. Przygarniając kota należy pamiętać, że nie zawsze będzie to osobnik pasujący do warunków domowych. Należy pamiętać, że kot wyrwany siłą z natury ma prawo pozostać stworzeniem dzikim, że dawanie mu na siłę domu nie zawsze jest korzystne dla niego samego. Często jest wręcz krzywdzące. Pamiętając o dzikości kotów, o ich niezależności łatwo uświadomić sobie, że nawet po ludzku pojmowana dobroć nie musi jej oznaczać, że najlepszą pomocą naturze jest maksymalne ograniczenie ludzkiej ingerencji. W ten sposób przestaniemy widywać stworzenia chore i pękające w szwach schroniska przestaną być problemem. Dziki kot potrzebuje dla własnego, spokojnego bytu minimum dwustu metrów kwadratowych. Czy jesteśmy w stanie temu sprostać? Raczej nie.

Zatem decydując się na opiekę nad kotem zastanówmy się, czy nie lepiej jest przygarnąć kota pochodzącego z domu, w którym z różnych przyczyn być już nie może. Dowiemy się bowiem jakie ma zwyczaje, czy jesteśmy w stanie sprostać jego osobniczym zwyczajom, zaś koty wolno żyjące zostawmy w spokoju. One nas na co dzień nie potrzebują, a nasze interwencje często źle się kończą dla całej populacji.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr