Wczoraj powitaliśmy wiosnę. Zmęczeni zimą spoglądamy na termometry z nieukrywaną radością. Na trawnikach pojawiają się krokusy. Pąki na krzewach pęcznieją. Rano słychać nawoływania ptaków. Świat budzi się do życia. Radość widać wokół. Pamiętać jednak musimy, że może być ona zmącona. Do życia bowiem budzą się również drobne stworzenia będące naszym utrapieniem. Pchły i kleszcze. Nadeszła pora, by pomyśleć o zabezpieczeniu naszych podopiecznych. Skóra jest ważnym organem stanowiącym poważne zabezpieczenie organizmu przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi i szkoda by było, gdyby pchły doprowadziły do jej uszkodzenia. Raz rozpoczęta silna reakcja alergiczna przez te drobne stworzenia może nam sprawić kłopot nawet na kilka tygodni.

Kleszcze z kolei… cóż na ten temat już wiele powiedziano. Jest ich bardzo dużo. Poza uszkodzeniem mechanicznym mogą przenosić na nasze zwierzęta kilka chorób : babeszjozę, boreliozę czy erlichiozę– ostrą bakteryjną chorobą gorączkową. Ta ostatnia jest rzadziej diagnozowana, ale występuje. Riketsję ją wywołujące bytują w monocytach, granulocytach i płytkach krwi. Powodują uszkodzenia tak ważnego dla organizmu układu odpornościowego.

Pamiętajmy, że niezależnie jaki środek zastosujemy, nie będzie on skuteczny w stu procentach. Po spacerach przejrzyjmy naszego pupila, a gdy znajdziemy upiornego obcego- usuńmy go. Przed tą czynnością NIE NALEŻY w żadnym wypadku smarować go masłem, olejem spirytusem. To są MITY! Duszący się organizm kleszcza w tym momencie może wstrzyknąć własne, zakażone wydzieliny w organizm naszego podopiecznego, i problem gotowy. Jeśli wiemy, że sami nie uporamy się z tą czynnością, warto skorzystać z doświadczenia fachowców.

Życzę wszystkim dużo wiosennej radości i jeszcze raz przypominam, że profilaktyka jest tańsza, przyjemniejsza i mniej kłopotliwa niż późniejsze leczenie.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr