Zwierzę to nie rzecz. Hasło to w ostatnim czasie dość mocno zakorzenia się w naszym świecie. Jak należy je rozumieć? Jak należy interpretować jego prawa? Czy zwierzę ma indywidualnie zdefiniowane pojęcia własnych praw, czy rozważa fakt swojego bytu? Ono po prostu jest, żyje, czuje i na swój sposób postrzega otaczający je świat. Rodzi się z bagażem uwarunkowań danych przez naturę, które ostatecznie dają mu możliwość takich, a nie innych zachowań w przyszłości. Jego szczęście warunkowane jest zachowaniem równowagi między tym, co ma zapisane w kodzie DNA, a tym co oferuje mu świat zewnętrzny, czyli my. Piszę o tym, ponieważ mamy tendencję do ulegania modzie, chwilowym zauroczeniom. Zapominamy o jednej rzeczy. Ta konkretna decyzja warunkować będzie szereg kolejnych lat. My, w przeciwieństwie do naszych podopiecznych mamy większą możliwość adaptacji. Wykorzystujemy do tego technologie oraz możliwość perspektywicznego, abstrakcyjnego myślenia. Nasz wymarzony pupil tego nie ma, a w momencie, gdy zrozumiemy, że słowo „wymarzony” uległo korekcie, jest już często za późno.
Przykładem niech będzie żółw. Często zdarza się, że trafia do lekarza lekki, słaby, ospały. Przecież przez kilka lat chodził sobie po domu i nic się nie działo! Kilka lat dla niego to niewiele, ale w tym czasie jego życie zatoczyło krąg. Czemu? Dla niego wolność to warunki. Brakło światła, brakło odpowiedniej temperatury. Brak tych czynników powoli, systematycznie niszczył delikatną równowagę biochemiczną organizmu. Nie zachorował nagle. Właśnie nastąpił krytyczny moment. Przestały działać mechanizmy kompensacyjne.
Podobnie jest z innymi zwierzętami. Nie zapominajmy, że pies pasterski ma swoje uwarunkowania, z psa stróża nie zrobimy mistrza agility, a yorkshire terrier jest naprawdę terierem. Pamiętajmy o tym, że koty to nie zwierzęta stadne i wszelkie próby budowania im innej rzeczywistości kończą się głęboką frustracją, stresem, brakiem odporności. Skutkuje to poważnymi chorobami tych jakże pięknych i inteligentnych stworzeń.
Błędy, jakich się dopuszczamy skutkują schorzeniami różnej natury. Przewlekły stres może doprowadzić do schorzeń narządowych. Nie stanowią one zwykle kłopotu diagnostycznego, ale mogą owocować kłopotami terapeutycznymi. Warto wówczas zastanowić się, co zmienić w środowisku, by odbudować równowagę. Połączenie aspektu środowiskowego z postępowaniem farmakologicznym może dać zaskakująco dobre rezultaty.
Zachęcam wszystkich do przemyślanych działań. Dzisiejsze czasy dają nam możliwość zdobycia wiedzy, zanim podejmiemy decyzję. Niech wybory będą świadome. Jasnym jest, że nie zawsze jest czas, może warto porozmawiać z behawiorystą? Ta dziedzina w naszym kraju już wyszła z fazy raczkowania. Opinia fachowca z dziedziny zachowań może być bardzo pomocna w doborze terapii przez lekarza, co zaowocuje przyspieszeniem leczenia i wzrostem jego skuteczności.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr